Rok akademicki rozpoczął się miesiąc temu i od tego czasu chyba nie umiem się odnaleźć. Niby mam trzy dni wolnego, a potem cztery wytężonej pracy, ale mam problem z rozplanowaniem dnia. W trzecim semestrze mam 14 przedmiotów w tym 5 egzaminów, 8 zaliczeń rygorowych i tylko jedno normalne. Czeka na mnie 13 ocen, więc wypadałoby zabrać się do pracy. Problem w tym, że albo jestem cały dzień (we wtorek nie ma mnie w domu przez 12 godzin) na uczelni i po powrocie do domu jestem padnięty, albo mam chwilę wolnego czasu i chcę go spędzić z Dorotą. Czuję, że za dużo czasu marnuję w domu. Jestem zadowolony, bo w tym semestrze nareszcie zaczęły się ciekawe przedmioty. Polski system medialny, Research dziennikarski i dokumentacja, Pracownia Radiowa i Socjologia mediów są naprawdę w porządku i potrafią mnie zainteresować. Więcej wymagają, jest trudniej, jednak teraz przyjemniej chcę spędzać czas na uczelni i nie myślę tylko jeszcze x godzin i do domu
.
Na początku roku akademickiego zostaliśmy poinformowani przez nową panią dziekan, że w tygodniu już zawsze będziemy mieli jeden dzień wolny – poniedziałek lub piątek. Fajnie. Kolejna wiadomość to już nie jest taka optymistyczna. Wzorując się na największych uczelniach w Polsce rezygnujemy z pisania pracy licencjackiej i zastąpimy ją egzaminem. Zakres nauki to ok. 200 zagadnień z sześciu semestrów. Nie jest tragicznie, ale chyba jednak wolałem pracę licencjacką. Ostatnią innowacją, o której dowiedzieliśmy się stosunkowo niedawno to brak godzin dziekańskich! Jeśli chcemy wolne musimy pisać pismo do Poznania. Hmm… Nie skomentuję tego.
Poza tym w końcu zacząłem więcej czytać. Mój profil na GoodReads się trochę ożywił i otrzymałem status bibliotekarza. Obecnie słucham audiobooka Władcy pierścieni, a w poczekalni “grzeje się” pięknie wydana książka, którą ostatnio nabyłem – Dragon Age: Utracony tron. Podobno bardzo dobry prequel dla gry Dragon Age: Początek. Jeśli jestem przy grach to ostatnio nie mam na nie ani czasu, ani chęci. W Halloween pograłem w Guild Wars, jednak szybko mi się znudziło. To już nie to samo co kiedyś. Dobiję brakujące godziny w GW na Xfire i coś czuję, że nieprędko ponownie uruchomię tą grę. Chociaż nadal czuję do niej sentyment. A jeśli chodzi o mojego homepage’a to powoli szkicuję jego nowy projekt. Na razie będę testował nowy system komentarzy. Chciałbym, żeby przekonał mnie do siebie. Będę się cieszył jeśli do nowego roku moja nowa strona pojawi się w internecie.
A już tak zupełnie na koniec napiszę, że w końcu się przełamałem i napisałem jakiś wpis.
Teraz mam nadzieję, że to pójdzie z górki i będę pisał częściej.
Trzymajcie kciuki.